Moje życie może i nabrało tempa, ale o "pamiętniczku" nigdy nie zapomnę. Nadeszła więc chwila, by z nowym rokiem trochę powspominać.
Koniec marca i początek kwietnia spędziłam trochę w pracy, trochę w domu. W świątecznej atmosferze z pasją cięłam w Broken Sword II, oddając się bez reszty jednej z moich ulubionych przygodówek ever. Zeszłoroczna Wielkanoc zaskoczyła nas białym puchem. Zima zaskoczyła drogowców w najmniej oczekiwanym momencie. Coś się poprzestawiało, bo styczeń 2014 roku jest istną wiosną (no, a na pewno przedwiośniem). Trele ptaków i kwitnące stokrotki są chyba niezbitym na to dowodem.
Kwiecień, maj, czerwiec - każdy z tych miesięcy minął jak szalony. Włóczyłam się chyba trochę i uczyłam na przemian. Pracowałam na pewno. Większość czasu pracowałam, musiałam. Absolutorium osiągnięte, ale magisterka nie obroniona, ba - nie napisana. Chciałam bardzo.
Wesele kuzynki Łukasza niezwykle udane, wspominam to wydarzenie naprawdę ciepło i miło.
Lipiec to wakacje, coś w nich było jednak smutnego, nostalgicznego. Trochę bólu mi przysporzył ten miesiąc. Nie było łatwo, ale kilka takich chwil, które sprawiły, że poczułam się szczęśliwie, zaistniało.
- Kołobrzeg z Kasią:
- coroczny już Lgiń z ekipą:
zombie^^ |
A potem już sierpień, najfajniejszy chyba miesiąc w tamtym roku.
Bożkowice, nasz azyl.
A o kolejnych miesiącach - jutro :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Kochani, serdecznie dziękuję Wam za odwiedziny! Każdy Wasz komentarz jest dla mnie bardzo ważny!
UWAGA: Na komentarze będę odpowiadała wyłącznie tutaj, chyba że ich autor poprosi mnie o odpowiedź w innym miejscu. Dziękuję :)